<< wróć do listy
NISZA DF0:amiparty-2026-chel
Wydarzenia16.03.2026news niszowy

AmiParty XXXV w Chełmie za nami: Harvester bierze demo, Dakti bierze wszystko inne

Trzydziesta piąta edycja najbardziej niezniszczalnej polskiej imprezy amigowej — trzy dni, pięć kompotów i frekwencja, której nie powstydziłby się niejeden „duży” event.

Są imprezy, które robi się raz, z hukiem, dużym budżetem i konferencją prasową, żeby po dwóch latach zniknąć z kalendarza bez śladu. I jest AmiParty. Trzydziesta piąta edycja — słownie: trzydziesta piąta — odbyła się w Chełmie i już samą tą liczbą robi coś, czego nie potrafi połowa eventów z budżetem większym niż roczny przychód całej naszej sceny. Po prostu jest. Znowu.

Działo się w dniach 13–15 marca. Trzy dni, pięć kompotów, i Chełm na te trzy dni znów stał się nieoficjalną stolicą polskiej Amigi. Frekwencja? Taka, że niejeden „duży” event z branży IT mógłby usiąść w kącie i notować, jak się to robi bez agencji eventowej i cateringu w cenie używanego samochodu.

Przejdźmy do wyników, bo są konkretne. W kompocie demo wygrało „9Teens” grupy Harvester — 380 punktów i pierwsze miejsce. Harvester to nie debiutanci, więc zwycięstwo nie spadło z nieba, ale w tej kategorii taryfy ulgowej nie ma nigdy. Punkty stawia sala, a sala w Chełmie zna się na rzeczy jak mało która w kraju.

Najlepszą grafiką okazało się „Moon Drifting” Sweeta — obrazek, przy którym warto zatrzymać wzrok dłużej niż na te trzy sekundy, które człowiek daje rzeczom na ekranie. W kategorii gier zwyciężyło „Orbital Mission Demo” od Awesome Games. Tak, „Demo” w tytule — czyli dostaliśmy zajawkę, a nie pełniaka, i teraz siedzę i czekam, aż wyjdzie całość. Oby nie za rok.

Ale wieczór muzyczny należał do jednego człowieka i to bezdyskusyjnie. Dakti wygrał i kompot ProTrackera („MarxBlues”), i streaming music. Dwie kategorie, jeden koleś, zero litości dla reszty stawki. Kto siedział na sali podczas odsłuchu, ten wie, że takie podwójne zgarnięcie nie zdarza się co edycję.

Za całością stoi, jak od lat, Chełm Amiga Legion. I to jest ta część, o której komunikaty prasowe nie piszą, a która trzyma imprezę przy życiu: chal.pl, wynajęta sala, CRT-eki dźwigane po schodach, ludzie znający się od dekad i witający się jak rodzina, która widuje się o wiele za rzadko. Wyniki i prodki są już na Demozoo — kto nie dojechał, może chociaż nadrobić na spokojnie.

◆ ◆ ◆
Moje trzy grosze

Powiem to wprost: na AmiParty nie jeździ się „na kompoty”. Kompoty to pretekst. Jeździ się do ludzi — po to, żeby o trzeciej w nocy, przy czwartej kawie, kłócić się o wyższość MED-a nad ProTrackerem z kimś, kogo widuje się raz w roku i z kim ten sam spór wraca co edycję, niezmiennie od lat. Reszta to tło.

Trzydzieści pięć edycji. Zatrzymajcie się nad tym na chwilę. Tyle lat ciągnięcia imprezy o maszynie, którą świat spisał na straty jeszcze w zeszłym stuleciu, i to bez sponsora tytularnego, bez influencerów, bez „ekosystemu partnerów”. Za to z prawdziwymi CRT-ekami i ludźmi, którzy przyjeżdżają, bo chcą, a nie bo dostali akredytację i punkty do rocznego celu.

Demo takie jak „9Teens” robi się na wielki ekran zadymionej sali, nie na domowy monitor — i szczerze wątpię, czy w domowych warunkach uderza tak samo. A kto jeszcze nigdy nie dojechał do Chełma na marzec, niech sobie zapisze termin z rocznym wyprzedzeniem, bo takie rzeczy się planuje. Do zobaczenia za rok.

#AmiParty#Chełm#polska scena