BOOTBLOCK ROM 40.1 · — · zero reklam · RSS · o serwisie
DF0: / Retro+ / decomp-dev-zamkniety-dekompilacja-gier-ai
Retro+ · 19.10.2026

Koniec decomp.dev. Dekompilacja gier zamieniła się w wyścig na procenty

decomp.dev, katalog projektów dekompilacji gier z paskami postępu, wyłączył publiczny indeks. Jego twórca przyznaje, że AI naprawdę przyspiesza robotę, i właśnie dlatego zamknięcie zamiast przebudowy wydaje mi się krokiem w złą stronę.

autor: Maxczytanie: 8 minpublikacja: 19.10.2026
df0:decomp-dev-zamkniegrafika 300×170
Koniec decomp.dev. Dekompilacja gier zamieniła się w wyścig na procenty

Tablica z paskami postępu wygląda niewinnie. Nazwa gry, platforma i procent kodu odtworzonego tak, że po kompilacji daje ten sam plik co oryginał, bajt w bajt. Przez dwa lata takie paski dla dziesiątek projektów wisiały na decomp.dev. Od kilku dni już nie wiszą.

Czym był decomp.dev

Serwis wystartował w 2024 roku jako katalog projektów dekompilacji z licznikami postępu. Prowadził go encounter, autor narzędzi objdiff i decomp-toolkit (to drugie służy do dekompilacji gier z GameCube'a i Wii). Cel nazwał wprost w pożegnalnym ogłoszeniu: „decomp.dev was originally designed to gamify decompilation”. Patrzysz, jak procent rośnie, i masz motywację na kolejny wieczór nad asemblerem.

Teraz główny indeks jest wyłączony, a nowych projektów nie da się dodać. Istniejące strony i dane historyczne zostają. Siostrzane decomp.me i ghidra.decomp.dev według Time Extension działają dalej. Autor zastrzegł przy tym, że kod serwisu nie jest otwarty i kopiować go nie wolno.

Dlaczego decomp.dev się zamyka

Ogłoszenie nie jest manifestem przeciw AI i to jest w nim najciekawsze. Encounter pisze, że „AI can expedite the decompilation process in a significant way”, o ile za modelem stoi człowiek, który prowadzi robotę i przegląda kod. Przypomina też, skąd wszyscy wyszli: „Historically, matching decompilation has been a brutally difficult, time-consuming task”. Wyniki z modeli wciąż wymagały sporo ręcznego sprzątania, a część była zwykłym oszukiwaniem: kod kompilował się do tych samych bajtów, ale żaden programista z tamtego studia by go tak nie napisał.

Problemem okazali się ludzie. W ogłoszeniu pada zdanie, które Time Extension wzięło na tytuł: „the community aspect of decompilation has been broken”. Encounter wylicza, co się dzieje. Wrogie forki cudzych, latami prowadzonych projektów, które ktoś „dokańcza” modelem. Pośpieszne porty zbudowane na cudzej dekompilacji i mylenie dekompilacji z portowaniem. Projekty generowane hurtem i porzucane bez podzielenia się badaniami czy dokumentacją. Do tego procenty nabijane przepalaniem tokenów, przez co licznik, który miał motywować, zrobił z całości, jak to ujął, „a hollow numbers game”.

Stąd decyzja: publiczny indeks i ranking robią dziś według niego „more harm than good”. Zakazywać projektów wspomaganych AI nie chciał, bo „slopu” nie da się sensownie zdefiniować ani moderować. Wyłączył więc to, co do wyścigu zachęcało.

Dekompilacja gier a porty na PC

Po co ten cały wysiłek? Z dobrej dekompilacji robi się natywny port, a po drodze zostaje wiedza o tym, jak gra działa w środku. Ludzkie dekompilacje Super Mario 64 i Ocarina of Time komentujący pod tekstem Time Extension stawiają za wzór. Tempo jest dziś takie, że GenerationAmiga w jednym październikowym tygodniu odnotowała nieoficjalne porty na Windowsa Mortal Kombat: Shaolin Monks, Killzone: Shadow Fall i Driveclub. Nie wiem, jak powstawał każdy z nich, i nie będę zgadywał. Mam za to wrażenie, że jeszcze niedawno jeden taki port na kwartał był wydarzeniem.

Amigowe podwórko ma ten sam spór, tylko w mniejszej skali. Ekipa Moonstone AGA przyznaje, że AI pomagało jej analizować oryginalny kod i robić grafikę, a pod newsem posypały się komentarze w obronie ręcznie stawianego piksela. W lipcu pisałem o autorze RecompOne, który dopisał do README, że AI nie tknęło jego kodu. Scena od miesięcy kłóci się o to, czym kod napisano, a decomp.dev zamknął się przez to, jak ludzie traktują nawzajem swoją pracę.

Czy ręczna dekompilacja ma jeszcze sens?

Sam hex-edytorem modyfikowałem i tłumaczyłem na Amidze niezliczoną liczbę plików, oczywiście z poziomu Directory Opusa. Podmieniało się napisy w cudzym softcie, grzebało w save'ach i patrzyło, co z tego wyjdzie. Było fajnie, tylko że to już było. My tam byliśmy, znamy to od podszewki i umiemy to zrobić z palca. „The future is now, old man”, jak mówi klasyk, więc po co dziś trzymać się wyłącznie metody, którą przerobiliśmy ponad ćwierć wieku temu?

Dlatego decyzja encountera trochę mnie uwiera. Sam przecież przyznał, że z człowiekiem za sterami AI robotę przyspiesza. Skoro tak, wolałbym, żeby serwis zmienił się razem z narzędziami. Stawiam, że dałoby się odsiać z rankingu wrogie forki i liczyć udokumentowane funkcje obok procentów. Kodu z palca nikt nikomu nie zabrania i hobbyści dalej tak piszą, tyle że dziś to jest wybór. Kto robi z niego jedyną słuszną drogę, sam się ogranicza i zostaje w tyle.

Z AI jest jak z fizyką jądrową. Tą samą wiedzą jedni leczą, a inni zbudowali bombę, i obrażanie się na samo odkrycie niczego tu nie załatwi. Bliżej Amigi pasuje mi inne porównanie: AI jest dla programisty tym, czym kiedyś kompilator dla kodera piszącego w asemblerze. Asembler działa do dziś i kto chce, dalej w nim pisze, ale większość roboty przeniosła się piętro wyżej. AMOS też nie miał u asemblerowców najlepszej prasy, a pisało się w nim i tak :)

Praca z tymi narzędziami rzadko kończy się na okienku czatu. Poważna robota to pipeline'y i workflowy, które trzeba zaprojektować, a potem dociec, dlaczego się sypią, dokładnie tak, jak trzeba było rozumieć asembler, żeby dopasować funkcję co do bajtu. I tu my, starzy wyjadacze, dostaliśmy bilet do drugiej młodości. W IT od lat było nudno, a teraz wraca ta sama ekscytacja, co przy tłumaczeniu hexem plików jakiegoś przypadkowego softu.

Kto uważa, że praca z AI sprowadza się do pisania próśb do ChatGPT, ten po prostu nie wie, o czym mówi. A jeśli mówi tak technologiczny guru, to już zwykła hipokryzja, bo wypiera się tego, co sam kiedyś głosił: że nową zabawkę trzeba rozebrać na części, zanim się ją oceni.

Ciekaw jestem, czy ktoś postawi zamiennik. Autor zgody na kopię swojego kodu nie daje, więc musiałby to być nowy serwis od zera. Najlepiej taki, który wpuści ludzi z modelami i każe im pokazać, co z tego kodu zrozumieli.

EOF / 8 MIN READBOOTBLOCK:/retro/decomp-dev-zamkniety-dek
<< Ostatnia sekunda przestępna już była. Od…Gothic 3 Classic wychodzi 24 listopada. … >>

Komentarze

Czytają wszyscy. Żeby dodać komentarz, zaloguj się — GitHub, Google albo e-mail.