Mechaniczna klawiatura do A600 od Sordan. Pierwsza partia tylko 200 sztuk
Membrana z 1992 roku może wreszcie odejść z godnością — irlandzki Sordan wypuścił TS600 za 135 euro.
Bo membrana w Amidze 600 to temat, który każdy właściciel szóstsetki zna aż za dobrze. Ta z 1992 roku ma dziś swoje lata i coraz częściej odmawia posłuszeństwa — spacja, którą trzeba walić z całej siły, albo „E”, które działa, kiedy akurat ma ochotę. Irlandzki Sordan wypuścił właśnie coś, co pozwala tej membranie odejść z godnością. Nazywa się TS600.
TS600 to mechaniczna klawiatura zamienna do Amigi 600. Po ludzku — wyrzucasz starą gumę i wstawiasz porządny mechanik, ten sam typ, na którym stukają dziś gracze i programiści. Do wyboru dwa rodzaje przełączników: czerwone, czyli ciche, albo niebieskie, z klikiem słyszalnym przez ścianę (i przez sąsiada, jeśli macie cienką). Obudowa czarna lub biało-szara, do gustu i do koloru maszyny.
I teraz rzecz, która ucieszy każdego, kto boi się lutownicy jak diabeł święconej wody: montaż odbywa się na taśmie, dokładnie jak w oryginale. Bez lutowania, bez modów, bez rozgrzewania kolby nad otwartą maszyną i modlitwy, żeby czegoś nie usmażyć. Zdejmujesz starą, wpinasz nową. Tyle.
W zestawie jedzie układ europejski, a do tego dodatkowe keycapy DE, UK i US z nadrukiem sublimacyjnym. Sublimacja to nie przypadek — taki nadruk nie ściera się po roku intensywnego stukania, w przeciwieństwie do taniego sitodruku, który schodzi razem z połyskiem klawiszy. Detal, ale z tych, które docenia się dopiero po czasie.
Cena: 135 euro plus podatek i wysyłka. Pierwsza partia ograniczona do 200 sztuk — więc kto zwleka, ten może obejść się smakiem, bo takie rzeczy w naszym światku rozchodzą się szybciej niż bilety na dobry koncert. Ograniczony nakład to jednocześnie zaleta i przekleństwo: wiadomo, że dobre, ale trzeba się spieszyć.
I mój ulubiony szczegół, ukłon w stronę majsterkowiczów. W lewym dolnym rogu siedzi dodatkowy klawisz „TS”, który celowo zostawiono niepodłączony. Rób z nim, co chcesz — podepnij pod reset, pod własny skrót, pod cokolwiek. Sordan mówi wprost: to twoja piaskownica. Uwielbiam takie gesty w stronę ludzi, którzy i tak wszystko rozkręcą.
Dla posiadaczy szóstsetek to temat poważniejszy, niż się z boku wydaje. Membrany mają swoje lata i sypią się jedna po drugiej, a dawcy na części — czyli inne A600 kupowane wyłącznie dla klawiatury — kosztują coraz absurdalniej. Doszliśmy do punktu, w którym rozbiera się działającą maszynę, żeby ratować drugą. Chore, a robimy to.
Niebieskie switche to jedyny słuszny wybór, bo skoro już mechanik, to niech przynajmniej porządnie klika — życie jest za krótkie na ciche klawiatury. Choć uczciwie ostrzegam: ten klik słychać przez ścianę, a każdy domownik przy wspólnym stole wytrzyma może cztery dni, zanim każe wracać na gumę. Stawiam na cztery. Optymistycznie.
Team czerwone ciche czy team niebieskie głośne? To pytanie dzieli ludzi skuteczniej niż odwieczny spór o MED kontra ProTracker. Ja swój obóz już wybrałem — niebieskie, głośne, bez litości — i szczerze współczuję każdemu, kto wmawia sobie, że stukot po nocach na membranie nikomu nie przeszkadza.