MEGA65 uruchamia Amigę 500. FPGA-owy klon C65 z rdzeniem MiSTera
Właściciele MEGA65 dostali nową zabawkę: rdzeń Amigi 500 przeniesiony z projektu MiSTer. Komodorowska rodzina znów przy jednym stole.
Bo jest coś przewrotnie pięknego w tym, co właśnie się stało. MEGA65 — sprzętowy hołd dla Commodore, komputer w duchu firmy, która Amigę kiedyś wydała — nauczył się udawać Amigę 500. Komodorowska rodzina znów siada przy jednym stole. I nikt nikomu nie wypomina starych porachunków.
Dla porządku, bo nie każdy siedzi w temacie: MEGA65 to sprzętowa implementacja legendarnego C65 — komputera, którego Commodore nigdy oficjalnie nie wydało. Maszyny-widma, znanej z prototypów i scenowych legend. Ktoś wziął ten nieziszczony sen i zbudował go w krzemie, na serio, z klawiaturą i całą resztą. Już samo to jest historią na osobny tekst.
A teraz ta maszyna dostała rdzeń, który potrafi udawać Amigę 500. Rzecz oparto na projekcie MiSTer — tym samym, który od lat ożywia w FPGA pół świata starego sprzętu. Rdzeń emuluje maszynę w wariancie PAL-OCS. Czyli nasz europejski standard, ten sam, na którym większość z nas się wychowała.
I konfiguracja, która każdemu weteranowi zagra na nostalgii: po 512 KB Chip RAM i Slow RAM. Czyli dokładnie to, co dawało klasyczne rozszerzenie A501 wciśnięte w klapkę pod spodem A500. Kto pamięta ten manewr — odkręcanie plastikowej pokrywki i wpychanie płytki z pamięcią — ten poczuje to w palcach. Pół megabajta plus pół megabajta. Luksus tamtych lat.
Projekt leży na GitHubie, więc kto chce dłubać, ma gdzie. Tylko od razu ostudzę zapały. O dojrzałości rdzenia wiadomo na razie niewiele — brakuje szczegółów o stopniu ukończenia i wynikach testów. Entuzjazm dozujcie więc rozsądnie, bo między „odpala rdzeń” a „gra w Turricana bez zająknięcia” bywa przepaść.
Ale sam pomysł chwyta za serce niezależnie od stanu kodu. Komputer będący hołdem dla C65, uruchamiający system jego największej rywalki zza miedzy — to zwrot akcji, którego w 1991 nikt by nie kupił. Wtedy to były dwa wrogie obozy. Dziś to dwa rdzenie do wgrania na tej samej płytce.
W 1991 na podwórku taka sytuacja skończyłaby się awanturą — może nie na pięści, ale na pewno na trzaskające okna i „bo moja lepsza”. Te kłótnie o to, kto ma lepszy sprzęt, pamięta każdy, kto je toczył — prowadzone z zapałem, o jaki dziś trudno. Argumenty padały ciężkie: liczba kolorów, dźwięk, biblioteka gier. Krew się gotowała.
A w 2026 to po prostu kolejny rdzeń do wgrania na FPGA, obok kilkunastu innych. Żadnej wojny, żadnych obozów — jedna płytka, która rano jest C65, po południu A500, a wieczorem czym tam jeszcze zechcecie. Chyba dojrzeliśmy. Albo po prostu zestarzeliśmy się na tyle, że szkoda nam energii na dawne spory.
Ciekaw jestem, ilu z nas w dzieciństwie stało twardo po stronie C64 i Commodore, a Amigę odkryło dopiero później — albo odwrotnie. Bo ten rdzeń to trochę pojednanie po latach. I sam jestem ciekaw, jak wygląda pierwsze demo z prawdziwej A500 odpalone na kości FPGA w MEGA65 — stawiam, że dziwnie znajomo.