Alicia 1200. Amiga AGA wchodzi do obudowy Mini-ITX
Enterlogic pokazał Alicię 1200 — nową płytę A1200 AGA w formacie Mini-ITX, żeby wsadzić Amigę do zwykłej obudowy PC. Oryginalne kości, magistrala Tornado na akceleratory, zasilanie ATX. Sprzedawana jako zestaw do lutowania albo złożona, za jakieś 630 funtów netto.
A pomysł na Amigę w obudowie ATX chodzi za sceną od zawsze. Kto składał kiedyś „tower” z A1200, ten pamięta te wszystkie przejściówki, wiązki kabli i kombinowanie, żeby fabryczna płyta w kształcie klawiatury zmieściła się w pudle pomyślanym pod peceta. Enterlogic podszedł do sprawy inaczej. Zaprojektował płytę od nowa. W formacie Mini-ITX.
Alicia 1200 to rekreacja płyty głównej A1200 z chipsetem AGA. Nie klon w FPGA, nie emulacja — na płytce siedzą oryginalne układy Amigi. Procesor 68020, do tego Alice, Lisa, Paula, Budgie oraz Gayle. Czyli komplet krzemu, który robi z tego prawdziwą AGA, a nie jej udawaną wersję. Deklarowana zgodność z oprogramowaniem to okrągłe sto procent.
Jest jednak haczyk. I to spory. 2 MB Chip RAM siedzi w kościach SOJ40, których Alicia nie dostaje nowych — trzeba je wylutować z płyt-dawców. Innymi słowy: żeby złożyć nową Amigę, musisz poświęcić starą (albo przynajmniej jej pamięć). Dla jednych to pragmatyzm, bo tych kości nikt już nie produkuje. Dla mnie lekki zgrzyt, bo kanibalizowanie dawcy zawsze zostawia niesmak.
Rozbudowa stoi na magistrali Tornado V2 — 120-pinowe złącze, na które przez adapter wepniesz akcelerator. TF1260, PiStorm — te nazwy padają wprost. Do tego slot PCMCIA, znany każdemu, kto wpinał w sześćsetkę czy tysiąc-dwusetkę kartę CompactFlash. I złącze IDE 44-pin, czyli laptopowy standard, na którym stoi pół amigowych przeróbek dyskowych.
Wideo wychodzi dwoma drogami — przez DB15 RGB oraz VGA. Ale uwaga, i to uwaga gruba: wyjście VGA podaje tylko 15 kHz. Czyli nie podepniesz tego ot tak pod współczesny monitor, który oczekuje wyższych częstotliwości. Trzeba mieć sprzęt łykający 15 kHz albo scandoubler w zanadrzu. To jedna z tych rzeczy, które łatwo przeoczyć w specyfikacji, a potem człowiek siedzi z czarnym ekranem i przeklina.
Reszta złączy to podróż sentymentalna. Zasilanie ATX, więc karmisz to zwykłym pecetowym zasilaczem. Porty PS/2, port joysticka, DB9 szeregowy oraz port równoległy — cały ten arsenał, którym Amiga gadała ze światem, zanim USB przejęło wszystko. Widok portu równoległego w projekcie z 2025 roku ma w sobie coś kojącego.
Sprzedaż wygląda tak: podstawą jest półzłożony zestaw do samodzielnego lutowania. Kto nie ufa swojej ręce z kolbą (ja bym się dwa razy zastanowił), może wziąć płytę gotową — złożone egzemplarze wyceniono na jakieś 629,99 funta netto, a dystrybucją zajmuje się RetroPassion. Nie jest to tanio. Ale za komplet oryginalnego krzemu na nowej płycie w formacie ITX — rozumiem, skąd ta cena.
Uwielbiam ten projekt i mam z nim jeden problem naraz. Uwielbiam, bo Amiga AGA w obudowie ITX to marzenie starego towerowca. Problem mam z kośćmi z dawcy — bo to znaczy, że gdzieś ubędzie jedna działająca płyta A1200, żeby powstała ta nowa. Trochę jak transplantacja: piękne, dopóki nie pomyślisz o dawcy.
To sprzęt maksymalnie niszowy, pomyślany dla ludzi z kolbą lutowniczą, którzy słowo „półzłożony zestaw” czytają jak zaproszenie, a nie ostrzeżenie. Znam takich. Trzeba do tego pewnej ręki i mocnych nerwów, bo jeden ślizg kolby na płytce z oryginalnym krzemem potrafi kosztować więcej niż cały wieczór dobrego humoru.
Bo to właśnie te 15 kHz na wyjściu VGA jest tu prawdziwym punktem zapalnym — dla jednych dealbreaker, dla innych szczegół do obejścia scandoublerem bez mrugnięcia okiem. Stawiam, że rozpali dyskusje bardziej niż cena.