<< wróć do listy
NISZA DF0:apollo-core-11k
Sprzęt20.08.2025news niszowy

Apollo Core Release 11K. 68080 dostaje deinterlacer i cztery biegi

Apollo Team wydał nowy rdzeń FPGA dla 68080 — Release 11K, dłubany ponad rok. Wbudowany deinterlacer, throttling procesora w czterech trybach i debugger w stylu Action Replay prosto w rdzeniu. Dla posiadaczy kart Vampire to spora paczka na jeden wieczór grzebania.

Bo 68080 to procesor, którego oficjalnie nigdy nie było. Motorola skończyła linię 680x0 na 68060 i poszła w PowerPC, a scena stwierdziła: nie, dziękujemy, dokończymy sami. Tak powstał 68080 — rdzeń w FPGA, serce kart Vampire oraz Apollo. I ten rdzeń właśnie dostał nową wersję.

Release 11K to owoc ponad roku pracy Apollo Team. Trafia na karty Vampire i Apollo oraz na Vampire V4 Standalone, czyli tę wersję, która nie potrzebuje już żadnej Amigi pod spodem — jest komputerem sama w sobie. To nie jest kosmetyczna aktualizacja. To paczka zmian, które ruszają wszystko, od obrazu po debugowanie.

Zacznijmy od obrazu. Rdzeń dostał wbudowany deinterlacer i flicker fixer dla trybów z przeplotem. Migotanie w przeplocie — ten sam grzech, o który potyka się każda klasyczna Amiga — tutaj załatwiane jest wewnątrz układu. Do tego poprawiono zgodność z grami, bo Vampire przez lata miał tę reputację, że pewne tytuły łapały czkawkę na nieco zbyt nowoczesnym sercu.

Najciekawszy smaczek to throttling procesora w czterech trybach. Możesz zdławić 68080 tak, żeby udawał wolniejszą maszynę — od poziomu Amigi 2000 aż po pełną, nieokiełznaną wydajność. Brzmi dziwnie, dopóki nie przypomnisz sobie, ile gier z ery A500 psuje się na zbyt szybkim procesorze. Kulki latają za szybko, muzyka gra na chomiku, sterowanie robi się niegrywalne. Cztery tryby to cztery różne epoki na jednym pokrętle.

Silnik 3D Maggie też dostał swoje. Poprawiono mapowanie tekstur oraz alpha blending — czyli przezroczystości, mieszanie warstw, te rzeczy, które w latach dziewięćdziesiątych na Amidze robiło się zaciskając zęby albo wcale. Maggie to autorski pomysł Apollo na akcelerację grafiki 3D, i widać, że ekipa go nie porzuca, tylko dokręca wersja po wersji.

Poza tym drobiazgi, które w sumie robią różnicę. Boot z karty SD. Obsługa wielu kontrolerów IDE. Programowy wybór wyjścia SAGA albo CRT — bez zworek, bez rozkręcania obudowy, klikasz i gotowe. A na deser wbudowany debugger w stylu Action Replay, prosto w rdzeniu. Kto pamięta kartridż Action Replay wpięty z boku Amigi i te wszystkie zamrożenia gry w pół klatki, ten poczuje ciepło na sercu.

Vampire dzieli scenę jak mało co. Dla jednych to zbawienie — Amiga, która nareszcie nie mieli się przy demie. Dla innych oszustwo, bo „to już nie jest prawdziwa miggy”. Ja stoję gdzieś pośrodku i podziwiam robotę inżynierską, niezależnie od tego, po której stronie sporu budzę się danego ranka. Rdzeń, który po roku prac dorzuca deinterlacer i cztery tryby prędkości, to po prostu kawał solidnej dłubaniny.

◆ ◆ ◆
Moje trzy grosze

Throttling to dla mnie ficzer roku, choć brzmi najmniej efektownie z całej listy. Bo problem „za szybki procesor psuje starą grę” jest stary jak akceleratory, a rozwiązania zwykle bywały koślawe — jakieś degradery, patche, kombinowanie. Cztery tryby w rdzeniu to eleganckie zamknięcie sprawy.

Niszowe? Skrajnie. 68080 to sprzęt dla ludzi, którzy wydali na kartę więcej niż na oryginalną Amigę i ani przez chwilę tego nie żałują. Takich na scenie nie brakuje.

A throttling? Stawiam, że połowa vampirowców ustawi „pełną wydajność” i nigdy jej nie ruszy — mimo że przez całe lata narzekała na kompatybilność. Ludzka natura bywa silniejsza od najlepszego changelogu.

#Apollo#Vampire#68080#FPGA#Maggie