Bo 68080 to procesor, którego oficjalnie nigdy nie było. Motorola skończyła linię 680x0 na 68060 i poszła w PowerPC, a scena stwierdziła: nie, dziękujemy, dokończymy sami. Tak powstał 68080 — rdzeń w FPGA, serce kart Vampire oraz Apollo. I ten rdzeń właśnie dostał nową wersję.
Na jakie karty trafia Release 11K
Release 11K to owoc ponad roku pracy Apollo Team. Trafia na karty Vampire i Apollo oraz na Vampire V4 Standalone, czyli tę wersję, która nie potrzebuje już żadnej Amigi pod spodem — jest komputerem sama w sobie. To nie jest kosmetyczna aktualizacja. To paczka zmian, które ruszają wszystko, od obrazu po debugowanie.
Deinterlacer i flicker fixer w rdzeniu
Zacznijmy od obrazu. Rdzeń dostał wbudowany deinterlacer i flicker fixer dla trybów z przeplotem. Migotanie w przeplocie — ten sam grzech, o który potyka się każda klasyczna Amiga — tutaj załatwiane jest wewnątrz układu. Do tego poprawiono zgodność z grami, bo Vampire przez lata miał tę reputację, że pewne tytuły łapały czkawkę na nieco zbyt nowoczesnym sercu.
Throttling procesora w czterech trybach
Najciekawszy smaczek to throttling procesora w czterech trybach. Możesz zdławić 68080 tak, żeby udawał wolniejszą maszynę — od poziomu Amigi 2000 aż po pełną, nieokiełznaną wydajność. Brzmi dziwnie, dopóki nie przypomnisz sobie, ile gier z ery A500 psuje się na zbyt szybkim procesorze. Kulki latają za szybko, muzyka gra na chomiku, sterowanie robi się niegrywalne. Cztery tryby to cztery różne epoki na jednym pokrętle.
Poprawki w silniku 3D Maggie
Silnik 3D Maggie też dostał swoje. Poprawiono mapowanie tekstur oraz alpha blending — czyli przezroczystości, mieszanie warstw, te rzeczy, które w latach dziewięćdziesiątych na Amidze robiło się zaciskając zęby albo wcale. Maggie to autorski pomysł Apollo na akcelerację grafiki 3D, i widać, że ekipa go nie porzuca, tylko dokręca wersja po wersji.
Boot z karty SD i reszta drobiazgów
Poza tym drobiazgi, które w sumie robią różnicę. Boot z karty SD. Obsługa wielu kontrolerów IDE. Programowy wybór wyjścia SAGA albo CRT — bez zworek, bez rozkręcania obudowy, klikasz i gotowe. A na deser wbudowany debugger w stylu Action Replay, prosto w rdzeniu. Kto pamięta kartridż Action Replay wpięty z boku Amigi i te wszystkie zamrożenia gry w pół klatki, ten poczuje ciepło na sercu.
Vampire dzieli scenę jak mało co. Dla jednych to zbawienie — Amiga, która nareszcie nie mieli się przy demie. Dla innych oszustwo, bo „to już nie jest prawdziwa miggy”. Ja stoję gdzieś pośrodku i podziwiam robotę inżynierską, niezależnie od tego, po której stronie sporu budzę się danego ranka. Rdzeń, który po roku prac dorzuca deinterlacer i cztery tryby prędkości, to po prostu kawał solidnej dłubaniny.
Throttling to dla mnie ficzer roku, choć brzmi najmniej efektownie z całej listy. Bo problem „za szybki procesor psuje starą grę” jest stary jak akceleratory, a rozwiązania zwykle bywały koślawe — jakieś degradery, patche, kombinowanie. Cztery tryby w rdzeniu to eleganckie zamknięcie sprawy.
Niszowe? Skrajnie. 68080 to sprzęt dla ludzi, którzy wydali na kartę więcej niż na oryginalną Amigę i ani przez chwilę tego nie żałują. Takich na scenie nie brakuje.
A throttling? Stawiam, że połowa vampirowców ustawi „pełną wydajność” i nigdy jej nie ruszy — mimo że przez całe lata narzekała na kompatybilność. Ludzka natura bywa silniejsza od najlepszego changelogu.