Atari 7800+ łyka kartridże 7800 i 2600. Trup wstał z grobu
Atari zapowiada 7800+ — reinkarnację konsoli z lat osiemdziesiątych, która łyka kartridże 7800 i 2600 naraz. HDMI, bezprzewodowy pad, 129,99 dolara. Po zeszłorocznym 2600+ widać, że Atari złapało rytm i nie zamierza go tracić.
Atari to marka, która umierała już tyle razy, że przestałem wierzyć w jej pogrzeby. A jednak od paru lat dzieje się coś dziwnego — trup drgnął, wstał i zaczął wypuszczać sprzęt, który ludzie faktycznie chcą kupować. Najpierw było 2600+ w 2023 roku. Teraz przychodzi jego starszy brat.
Atari 7800+ zapowiedziano 20 sierpnia 2024, a na sklepowe półki miało trafić zimą tego samego roku. Cena to 129,99 dolara — w przeliczeniu 119,99 euro albo 99,99 funta. Za produkcję i dystrybucję odpowiada Plaion, czyli firma spod skrzydeł Embracera. Czyli nie garażowy projekt, tylko przedsięwzięcie z prawdziwym zapleczem wydawniczym za plecami.
Największy atut siedzi w czytniku kartridży. 7800+ przyjmuje kartridże z rodzimej konsoli 7800. A także te ze starszego 2600. Wsteczna zgodność z dwiema generacjami naraz — na fizycznych kartridżach, tych samych, które leżą wam w pudłach po piwnicach. To nie sztuczka z wgrywaniem ROM-ów. To realne gniazdo, w które wtykasz plastik sprzed czterech dekad i grasz.
Reszta to ukłony w stronę współczesnego salonu. Obraz idzie przez HDMI, więc żadnych przejściówek do antenowego wejścia w telewizorze, których i tak nikt już nie ma. Pad CX78+ jest bezprzewodowy — sylwetka znajoma, kabla brak. Kto walczył kiedyś z plątaniną sznurów od joysticków, ten doceni tę jedną, prozaiczną wygodę bardziej niż niejeden ficzer z listy.
W zestawie ląduje nowa gra — Bentley Bear's Crystal Quest. To sequel Crystal Castles, jednego z automatowych klasyków Atari, w którym niedźwiadek Bentley zbierał kryształy, uciekając przed hordą wrogów. Nowa produkcja na starą konsolę, w komplecie z konsolą — miły gest, który pokazuje, że Atari nie traktuje 7800+ wyłącznie jak odtwarzacza starych kartridży.
Bo świeżych gier ma być więcej, i to w pudełkach, po 29,99 dolara za sztukę. Na liście widnieją Asteroids Deluxe, Bounty Bob Strikes Back, Berzerk, Frenzy oraz Space Duel. Same automatowe nazwiska z epoki, kiedy salony gier pachniały monetami i przepalonym plastikiem. Wydawanie nowych kartridży do konsoli w 2024 roku brzmi absurdalnie i właśnie dlatego to lubię.
Cała ta ofensywa nie wzięła się znikąd. W 2023 roku Atari przejęło AtariAge — legendarny serwis i społeczność skupioną wokół marki, prawdziwą kopalnię wiedzy i homebrew. To był ruch, który ustawił wszystko, co dzieje się teraz. Bo zamiast walczyć ze sceną o prawa i ROM-y, Atari wzięło ją pod dach. I moim zdaniem to najmądrzejsza rzecz, jaką ta firma zrobiła od dekad — mądrzejsza niż samo 7800+.
Konsola 2600+ zdziwiła mnie pozytywnie, więc na 7800+ patrzę z ostrożnym optymizmem zamiast odruchowego prychnięcia. Wsteczna zgodność z 2600 to sprytny ruch — sprzedajesz jedno urządzenie, a otwierasz mu bibliotekę dwóch generacji. Prosta matematyka, a jednak nie każdy producent na nią wpada.
Największe brawa daję jednak nie za sprzęt, tylko za przejęcie AtariAge i wydawanie nowych gier pudełkowych. Firma, która zamiast pozywać scenę zaczyna ją karmić, zasługuje na kredyt zaufania. Rzadko piszę tak o korporacji.
Bo w niejednej piwnicy wciąż leży pudło kartridży 2600, których od lat nie było gdzie odpalić bez lutowania przejściówek. Sama myśl o wetknięciu ich w to nowe pudło i naciśnięciu włącznika działa mocniej, niż wypada się przyznać. Na tym właśnie polega cały trik 7800+ — nie sprzedaje nostalgii, tylko przywraca do życia plastik, który już spisaliśmy na straty.