<< wróć do listy
DF0:the-spectrum-retro
Retro+22.11.2024

THE Spectrum. Gumiak wraca za 90 funtów, z działającą klawiaturą

Retro Games Ltd wypuszcza THE Spectrum — miniaturę gumiaka za 89,99 funta, z działającą klawiaturą i 48 grami w środku. Premiera 22 listopada 2024. Dla tych, którym ZX Spectrum Next wydawał się za drogi i za skomplikowany, to prostsza droga do Sinclaira.

Bo na naszej scenie ZX Spectrum to trochę kuzyn z drugiej strony rodziny. Amigowcy patrzyli na gumiaka z góry, spektrumowcy odwzajemniali się z nawiązką, a prawda jest taka, że gumowa klawiatura Sinclaira zapisała się w pamięci równie mocno jak trzask stacji dyskietek. Kto wpisywał listingi z gazety na tej gumie, ten wie, o czym mówię. Palce pamiętają.

THE Spectrum to dzieło Retro Games Ltd — ekipy, która ma już w dorobku THEC64, THEA500 Mini oraz Atari 400 Mini. Czyli ludzi, którzy zjedli zęby na miniaturkach retro i wiedzą, jak upchnąć starą maszynę w małym pudełku, żeby nie wyszedł z tego gadżet-wydmuszka. To istotne, bo takich urządzeń na rynku jest sporo i większość rozczarowuje.

Sprzęt odtwarza dwie odsłony maszyny — model 48K oraz 128K. Obraz wychodzi przez HDMI w rozdzielczości 720p, więc podłączysz do dowolnego współczesnego telewizora. I najważniejsze: klawiatura działa. Nie jest atrapą do ozdoby, tylko realnie służy do wpisywania poleceń w Sinclair BASIC. Kto chce wklepać dziesięciolinijkowy program z pamięci, może to zrobić na sprzęcie, a nie w emulatorze na kompie.

W zestawie ląduje 48 gier, i to nie byle jakich. Jest Manic Miner — platformówka, przez którą przeklinało pół Wysp Brytyjskich. Jest The Hobbit, tekstówka, która dla wielu była pierwszym zetknięciem z Tolkienem w ogóle. Jest Head Over Heels, izometryczny majstersztyk, oraz The Great Escape — skradanka, zanim komukolwiek przyszło do głowy słowo „skradanka”. Dobór tytułów pokazuje, że ktoś tu wiedział, co gra na Spectrum znaczyła.

Z wygód nowoczesności dostajesz rewind, czyli cofanie rozgrywki, oraz save states. Są filtry ekranu, jeśli lubisz udawać CRT ze wszystkimi jego skazami. I co ważne — ładowanie ROM-ów z USB, więc nie jesteś zamknięty w tych 48 tytułach z pudełka. Wgrywasz swoje i grasz. Bez tej opcji każda taka miniaturka szybko ląduje na półce.

Osobny smaczek to edycja hiszpańska. Dostaje okładkę od Alfonso Azpiriego — a jeśli to nazwisko nic wam nie mówi, to grafik, którego prace zdobiły pudełka gier tak, że sama okładka bywała lepsza od produkcji w środku. Do tego dorzucono dwie dodatkowe gry. Hiszpanie mieli ze Spectrum romans na całego, więc taka edycja ma tam sens większy niż gdziekolwiek indziej.

I teraz sedno — po co to komu, skoro istnieje ZX Spectrum Next. Otóż właśnie po to. Next to sprzęt na FPGA, potężny i wciąż rozwijany, ale i droższy oraz bardziej wymagający wobec użytkownika. THE Spectrum gra w innej lidze, prostszej i tańszej. To urządzenie dla kogoś, kto chce podłączyć, zagrać w Manic Minera i nie zastanawiać się nad rdzeniami FPGA. Dwie różne filozofie, dwaj różni odbiorcy — i dobrze, że są oba.

◆ ◆ ◆
Moje trzy grosze

Przyznam się bez bicia — nigdy nie byłem człowiekiem Spectrum. Siedziałem po amigowej stronie barykady i na gumiaka patrzyłem z pobłażaniem, którego dziś trochę żałuję. Bo im jestem starszy, tym mniej mnie obchodzi, kto miał lepszy sprzęt w 1987, a bardziej to, że wszyscy przesiadywaliśmy na tych samych nocnych maratonach.

Za 89,99 funta dostajesz działającą klawiaturę, 48 gier oraz ładowanie własnych ROM-ów. Jak na miniaturkę retro to uczciwa oferta, bez gwiazdek drobnym drukiem. A o taką uczciwość w tym segmencie nie jest łatwo.

Scena Spectrum dzieli się tu wyraźnie — jedni biorą THE Spectrum, dla drugich liczy się wyłącznie Next, a reszta to dla nich zabawki. Ten sam spór wciąga zresztą i amigowców, choćby po to, żeby odgrzać starą wojnę o to, kto miał lepszy sprzęt.

#ZX Spectrum#Retro Games#Sinclair#THE Spectrum