Games & Vintage Days 2026. Wrocław znów gra na oryginałach, z Amigą w pierwszym rzędzie
Dziesiątego i jedenastego października hala przy wrocławskiej Tramwajowej znów zapełni się grającymi maszynami, a wśród nich — jak Bóg przykazał — Amigami. Druga odsłona Games & Vintage Days, z giełdą, prelekcjami i legendą polskiej prasy growej w tle.
Są imprezy, na które trzeba dobijać się autem przez pół miasta i polować na miejsce parkingowe do skutku. A jest Games & Vintage Days, gdzie tramwaj staje dosłownie pod wejściem — przystanek nazywa się Tramwajowa, linie 1, 2, 4 i 10, wysiadasz i już stoisz w hali pełnej grających maszyn. Nie za szybą. Na padzie.
Druga edycja wypada w weekend 10 i 11 października 2026, w tym samym miejscu co debiut: w Centrum Kultury Akademickiej i Inicjatyw Lokalnych Czasoprzestrzeń przy Tramwajowej 1-3 we Wrocławiu. Ponad 1250 metrów kwadratowych hali, znów ramię w ramię z japońskim konwentem NiuCon — a że to nie przypadek, wyjaśni się za chwilę. Za całość odpowiada Fundacja Gry i Komputery Minionej Ery, ci sami ludzie, którzy prowadzą fanowskie Muzeum Gry i Komputery Minionej Ery oraz RetroGralnię. Amatorzy w najlepszym znaczeniu tego słowa: robią to, bo chcą, nie bo im każą.
Rok temu było to samo miejsce i niemal ten sam termin — 11 i 12 października 2025. Pierwsza odsłona, o której sami organizatorzy pisali bez owijania w bawełnę: zrobiona po amatorsku, z tego sprzętu, który akurat był pod ręką. I wyszło. Z relacji zostało ponad siedemdziesiąt zdjęć oraz nagrania prelekcji, a z jednorazowego pomysłu — cykl. Tak właśnie rodzą się imprezy, które potem trwają po dwadzieścia lat, więc taką dobrze złapać za młodu.
Co się tam właściwie robi? Gra się. Na oryginałach — Atari, Commodore, wczesne Nintendo, PlayStation, Sega, do tego automaty arcade, w których żeton zamienił się w „graj do woli”. Obok tego giełda: stoły z żelastwem, dyskietkami i kartridżami na sprzedaż, czyli ta część, po której wraca się do domu lżejszym o gotówkę i cięższym o pudło, na które nie ma się już miejsca. Do tego prelekcje, warsztaty i Mobilna RetroSfera ze swoim wozem automatów. Program i dla kolekcjonera, i dla rodziny z dzieckiem, i dla kogoś, kto pierwszy raz w życiu chwyci za joystick z mikrostykami.
Ale my tu jesteśmy dla jednej marki i nie ma co udawać, że dla innej. Amiga na tej imprezie nie jest gościem z grzeczności — jest u siebie. W zeszłorocznej obsadzie stał Łukasz Cielecki, czyli MrLuck, z Amigą 500 i szyldem Retrogralni. Był Rafał Chyła „Mufa”, który przy Amidze siedzi ponad trzydzieści lat, ciągnie forum amigaone.pl i współprowadzi podcast o wdzięcznej nazwie „Amiga Bez Ściemy”. Zajrzał też Rafał Szyja „Raf” — człowiek bardziej od Commodore 64 niż od Amigi, ale scenowiec pełną gębą, z dziewięcioma demoparty na koncie i własnym labelem C64LOVER.
Najładniejszy amigowy wątek zeszłej edycji to jednak Ubek. Polska gra z 1995 roku, na Amigę, a przy niej naraz trzy osoby, które ją robiły albo odświeżały: Albert Czochara napisał muzykę, Szymon Ulatowski odpowiadał za kod (a przy okazji podpisał się pod Boulder Dash 3D i Speed), zaś Remigiusz Kolasa zrobił grafikę do remasteru — ten sam Kolasa, który dłubie przy prototypie Amigi na FPGA. Zebrać ekipę jednej polskiej produkcji sprzed trzydziestu lat przy wspólnym stole to nie jest rzecz, którą urządza się co weekend.
I dochodzimy do nazwiska, przez które w ogóle usiadłem do tego tekstu: Waldemar Nowak, dla starszej części sali po prostu Pegaz. Współzałożyciel i redaktor naczelny Secret Service — miesięcznika, który od 1993 do 2001 roku uczył pół Polski, jak wygląda pismo o grach. Zakładał go razem z Marcinem Przasnyskim, a dla wielu z nas było to pierwsze czasopismo, które znikało z kiosku szybciej, niż zdążyła obeschnąć farba. W zeszłym roku Pegaz usiadł przy stoisku Retronics i podpisywał — między innymi świeżo wznowiony pierwszy numer Secret Service. Przyjechał tylko w sobotę, więc kto wpadł po autograf w niedzielę, obejrzał sobie puste krzesło.
Przy okazji rozwiązuje się zagadka japońskiego konwentu obok. Nowak maczał palce także w Animegaido, piśmie o mandze i anime — stąd Games & Vintage Days i NiuCon pod jednym dachem, dwie pasje z tego samego pokolenia. A obsada poza amigowcami była gęsta: Arkadiusz Kamiński „Archon” z serwisu arhn.eu i kanałem grubo ponad trzysta tysięcy subskrybentów, Łukasz Zmysło „ZMASŁO” z ćwierćmilionową widownią, Marcel Halczyński od elektroniki i mikrokontrolerów. Jak na drugą imprezę w życiu — nazwiska, których nie powstydziłby się większy zlot.
Kto dokładnie stanie za stołami w październiku 2026, organizatorzy ogłaszają zwykle bliżej terminu — więc powyższą listę traktujcie jako to, czym jest: obsadę debiutu, nie potwierdzoną wejściówkę na tegoroczną. Ale poprzeczka wisi tam, gdzie ją zawiesili, i sam jestem ciekaw, czy Ubek dostanie ciąg dalszy, a Pegaz przyjedzie i w sobotę, i w niedzielę. Data jest, hala jest, tramwaj dowozi pod drzwi. Reszta to kwestia zaklepania sobie wolnego weekendu i miejsca w bagażniku na to, czego kupić się jeszcze nie planuje.