BOOTBLOCK ROM 40.1 · · zero reklam · RSS · o serwisie
DF0: / Wspominki / gieldy-komputerowe-katowice
SERIA: WSPOMINKI · Wspominki · 23.08.2026

Szlakiem giełd komputerowych po Katowicach, czyli Retrobajtel kreśli retro mapę miasta

W miejscu, gdzie dziś parkują widzowie kina, przez ładnych parę lat co niedzielę handlowano Amigami, dyskietkami i wszystkim, co dało się podpiąć do telewizora. Retrobajtel wsiadł na rower i wyciąga z niepamięci katowickie giełdy — a mnie przy okazji odpalił własne wspomnienia.

autor: Maxczytanie: 8 minpublikacja: 23.08.2026
df0:gieldy-komputerowegrafika 300×170
Szlakiem giełd komputerowych po Katowicach, czyli Retrobajtel kreśli retro mapę miasta

Parking przy katowickim kompleksie kinowym Punkt 44 wygląda jak każdy inny parking. Asfalt, linie, słupki. Nic nie zapowiada, że stoi się w miejscu, do którego w latach dziewięćdziesiątych pielgrzymowało się co niedzielę z kieszonkowym w garści. Bo zanim wylano tu asfalt, stał tutaj Zakładowy Dom Kultury Huty Baildon, zwany „Atomkiem” — a w nim jedna z katowickich giełd komputerowych.

Na ten parking zaprowadził mnie Retrobajtel — katowicki kanał o starych komputerach, grach i elektronice, który w sierpniu wrócił do swojego cyklu „Giełdy komputerowe, sklepy i salony gier w Katowicach”. Formuła jest prosta i piękna: autor wsiada na rower, jedzie pod adres, pod którym kiedyś coś było, i opowiada, co się tam działo. Czasem budynek stoi. Częściej nie.

Pierwszy odcinek odświeżonego cyklu wyszedł 14 sierpnia i już w tytule stawia pytanie, na które nie ma pewnej odpowiedzi: gdzie była pierwsza giełda komputerowa w Katowicach? Tydzień później pojawił się drugi materiał — i tu robi się najciekawiej, bo dwa kolejne odnalezione miejsca wskazali widzowie w komentarzach. Retro mapa Katowic powstaje dokładnie tą metodą, którą kiedyś kompletowało się soft: ktoś coś ma, ktoś coś pamięta, wymiana przy stole.

Gdzie była pierwsza giełda komputerowa w Katowicach?

Wspomnieniowe źródła — z serwisem nostalgia.pl na czele — układają katowicką trasę tak: najpierw Dom Związków Zawodowych przy ulicy Dąbrowskiego, w drugiej połowie lat osiemdziesiątych przeprowadzka na Gliwicką, na końcu wieżowiec DOKP przy alei Roździeńskiego, w którym giełda dokonała żywota. Do każdego z tych budynków na czas giełdy ustawiały się kolejki.

Schematyczna mapka trzech katowickich adresów giełdy komputerowej: Dom Związków Zawodowych przy Dąbrowskiego, ZDK Huty Baildon Atomek przy Gliwickiej i wieżowiec DOKP przy alei Roździeńskiego
Trasa katowickiej giełdy w trzech aktach — kolejność za nostalgia.pl, szkic pamięciowy, nie plan miasta. Relacje świadków bywają inne, o czym niżej.

Czy Dąbrowskiego naprawdę była pierwsza — głowy nie dam, a i sam zainteresowany zostawia to pytanie otwarte. Świadkowie na forum atarionline.pl układają kolejność zresztą inaczej: najpierw szkoła podstawowa przy Sokolskiej w soboty, potem Baildon w niedzielne poranki, a Dom Związków dopiero po nim. Retrobajtel dorzuca jeszcze stary dworzec PKP, w którym też handlowano. Tak działa historia mówiona: dopóki ktoś nie przyniesie ogłoszenia z gazety albo biletu wstępu z datą, każda kolejna relacja może przesunąć początek o rok w którąś stronę. I to jest najlepsza część tego cyklu — on nie udaje skończonego.

Giełda komputerowa na Gliwickiej, czyli Atomek

Dom kultury huty Baildon zasługuje na osobny rozdział, bo to o nim Retrobajtel napisał już w 2019 roku wpis na swoim blogu — i od pierwszych zdań widać, że to jego miejsce. Stamtąd wziął się jego pierwszy komputer, ZX Spectrum: ojciec kupił go na giełdzie albo — jak sam ostrożnie wspomina — przynajmniej dostał tam namiar na sprzedawcę. Potem woził stamtąd dyskietki z grami na Amigę, po około 10 zł za nagraną sztukę; przy Rise of the Robots na dziesięciu dyskietkach kieszonkowe kończyło się szybciej niż gra. Jeszcze później płyty-składanki na peceta, po 80–90 zł, z kilkoma grami i spisem wydrukowanym na wkładce. Gdzieś po drodze przystanął przy stoisku, na którym PlayStation kręciło Destruction Derby. A ojcu zginął tam portfel — obok piratów działali też zwyklejsi złodzieje, więc i policja miała po co zaglądać.

Pusty parking kompleksu kinowego Punkt 44 w Katowicach-Załężu, w tle kamienice przy Gliwickiej
Miejsce po „Atomku” dziś: parking przy kompleksie kinowym Punkt 44. Fot. MacQtosh, Wikimedia Commons (CC0).

Jak wyglądała giełda komputerowa w latach 90.?

Scenografia była wszędzie podobna. Nostalgia.pl opisuje ją tak: przy jednej ścianie rząd Amig, przy drugiej Commodore, dalej Atari i ZX Spectrum, każdy podpięty do małego czarno-białego telewizora albo zielonego monitorka. Sprzedawcy przygotowywali się cały tydzień — nagrywali zestawy gier i dostukiwali na igłówce katalogi z wielkim napisem „NOWOŚCI”. Do tego żelazna zasada epoki, zapamiętana w brzmieniu oryginalnym: „Sprzęt kupuj w sobotę bo jakby coś nie działało zawsze w niedzielę możesz oddać”. Rękojmia w wersji bazarowej — dwadzieścia cztery godziny, ale działała.

Wiem, bo to była moja giełda. Do Atomka jeździłem najczęściej w niedzielę, z rodzicami albo z dziadkami — dla nich spacer z dzieckiem, dla mnie wyprawa po łup. Stoły, szum zasilaczy, dyskietki bez metki albo z naklejkami po trzech poprzednich właścicielach. Wszystko jak z tamtego opisu.

Najlepszą złotówkę życia wydałem właśnie tam. Jedna dyskietka, na niej mój pierwszy ProTracker — której wersji, nie dam głowy, ale na pewno któraś beta — a obok, niby przy okazji, plik MOEBIUS.MOD: „Take a Trip from Me” U4ia z Cryptoburners. Ten moduł ukształtował moje muzyczne jestestwo i nigdzie się nie wybiera — siedzi w playliście XMPlay do dziś. Zresztą po moduły chodziło się na Gliwicką jak do dobrego rzeźnika, na zamówienie: umawiałem się ze sprzedawcą z dwutygodniowym wyprzedzeniem i za dwa tygodnie dyskietki ze świeżymi modułami czekały odłożone.

Stamtąd przyjechał do domu Superfrog, stamtąd Mortal Kombat II, którego ubóstwiałem, stamtąd Lotus III i Cannon Fodder. Stamtąd też moje pierwsze Sensible World of Soccer 95/96 — gra, w której na mistrzostwach Polski trzech grających bytomian zgarnęło kiedyś całe podium. Dalej wszystko szło już klasyczną drogą epoki: X-Copy w domu i przegrywanie zdobyczy kolegom. Mam do dziś pudełko gier na sześćsetkę kupionych wtedy na giełdzie — pisałem o nim niedawno w tekście o umieraniu cyfrowych sklepów — i ta dyskietka, którą ostatnio wsadziłem do stacji, wczytała się za drugim podejściem, po ostukaniu. Trzydzieści lat z okładem na nośniku, któremu mało kto dawał pięć.

Żeby była jasność: samej sześćsetki na giełdzie nie kupiłem. Nówka, ze sklepu w Bytomiu przy Kolejowej 9 — tam też wyszły ze mną oryginalne pudełka: Skaut Kwatermaster i Battlestorm II. Z tej wyprawy wracaliśmy Skodą Favorit dziadka, której w drodze powrotnej wysiadł układ chłodzenia. Amiga dojechała bez szwanku, Skoda na parze. Taki zestaw startowy zapamiętuje się na całe życie.

Dlaczego giełdy komputerowe zniknęły?

Najpierw przyszła ustawa o prawie autorskim z 4 lutego 1994 roku i skończyła erę kopiowania w biały dzień. Giełdy nie umarły od niej od razu — nostalgia.pl wspomina, że pirackie oprogramowanie po prostu schowano pod ladę i sprzedawano pokątnie, stałym klientom, a Retrobajtel pamięta policyjne naloty na piratów jeszcze w epoce pecetów. Potem podgryzły je sklepy komputerowe, a resztę dokończył internet z aukcjami na czele — to już moja diagnoza, nie ustalony fakt, ale trudno mi wskazać lepszego podejrzanego.

Wieżowiec DOKP w Katowicach w 2007 roku, z wielkoformatową reklamą na elewacji
Wieżowiec DOKP przy alei Roździeńskiego w 2007 roku — według nostalgia.pl ostatni adres katowickiej giełdy. Budynku też już nie ma: rozbiórka szła w latach 2014–2015, dziś stoją tam biurowce .KTW. Fot. Lestat, Wikimedia Commons (CC BY-SA 3.0).

Dla skali: warszawska giełda przy Grzybowskiej — nostalgia.pl nazywa ją wprost najsłynniejszą w Polsce — ruszyła wiosną 1986 roku, równo czterdzieści lat temu, jako klub komputerowy. Z czasem objął ją patronatem „Bajtek” i mówiło się na nią po prostu Giełda Bajtka. Katowice miały swoją odpowiedź w Domu Związków Zawodowych. To nie był lokalny folklor, tylko ogólnopolska instytucja. Różniły się jedynie adresy.

Sam klimat zresztą nie zniknął do końca — przeniósł się na imprezy retro. Giełda przy okazji Games & Vintage Days we Wrocławiu to w prostej linii wnuczka tamtych stołów z żelastwem, tyle że dziś płaci się za oryginały.

Retro mapa Katowic — praca zbiorowa

Których miejsc dotyczą dwa nowe odkrycia z drugiego odcinka — nie zdradzę, bo pół godziny materiału obroni się samo. Powiem tyle: oba wskazali widzowie, a hasztagi pod filmem mówią sporo każdemu, kto zna miasto. Tak wygląda dokumentowanie historii, której nikt oficjalnie nie spisał: klatka po klatce, komentarz po komentarzu.

Drugi odcinek cyklu. Jeśli odtwarzacz się nie ładuje — film leży na kanale Retrobajtel.

Atomka już nie ma, po innych adresach zostały relacje i kadry z roweru. Ale mapa rośnie z każdym komentarzem — Retrobajtel mówi na to „dorzucić swój bajt” i trudno o lepszą frazę. Ja swój dorzucam tym tekstem. I sam jestem ciekaw, które miejsce wypłynie jako następne.

EOF / 8 MIN READBOOTBLOCK:/wspominki/gieldy-komputerowe-katow
<< Radio z Lotusa III. Muzyka z menu, która…

Komentarze

Czytają wszyscy. Żeby dodać komentarz, zaloguj się — GitHub, Google albo e-mail.