BOOTBLOCK ROM 40.1 · · zero reklam · RSS · o serwisie
DF0: / Wspominki / felieton-htc-hermes-tytn-ii-windows-mobile
SERIA: WSPOMINKI · Wspominki · 09.08.2026

HTC Hermes i TyTN II. Telefon, w którym najpierw kuło się ROM, a potem dzwoniło

Amiga nauczyła mnie, że sprzęt jest do otwierania. Dekadę później robiłem dokładnie to samo z telefonem, który miał w środku odbiornik GPS odłączony od świata na poziomie lutu — i była to najlepsza zabawa, jaką dał mi kawałek elektroniki po Workbenchu.

autor: Maxczytanie: 9 minpublikacja: 09.08.2026
df0:felieton-htc-hermegrafika 300×170
HTC Hermes i TyTN II. Telefon, w którym najpierw kuło się ROM, a potem dzwoniło

Rok 2007. Siedzę nad czymś, co waży 176 gramów, ma wysuwaną klawiaturę QWERTY i ekran 240 na 320 pikseli — w poziomie mniej niż połowę tego, co Workbench wyrzucał na sześćsetce. I robię z tym dokładnie to samo, co dekadę wcześniej robiłem z Amigą. Rozbieram, podmieniam, psuję, składam z powrotem. Tyle że to mieści się w kieszeni kurtki i od czasu do czasu dzwoni.

HTC TyTN, czyli Hermes. Sprzęt z 2006 roku

Pierwszy był Hermes. Pod tą nazwą kodową HTC wypuściło w czerwcu 2006 model TyTN, sprzedawany u operatorów pod tyloma szyldami, że sam się w tym gubiłem: Qtek 9600, O2 Xda Trion, Orange SPV M3100, Cingular 8525, i-mate JASJAM, T-Mobile MDA Vario II. Ten sam sprzęt, inna naklejka, inny ROM. W środku Samsung SC32442A na 400 MHz, 64 MB RAM-u, 128 MB ROM-u, 2,8 cala ekranu i klawiatura wysuwana w lewo. Windows Mobile 5.0 z pudełka, a w lipcu 2007 HTC dołożyło darmową aktualizację do szóstki.

HTC Hermes w wersji Vodafone VPA Compact III z wysuniętą klawiaturą QWERTZ, ekran wyłączony
Ten sam Hermes, tyle że w barwach Vodafone — VPA Compact III. Klawiatura wychodziła w lewo, a naklejka na obudowie zmieniała się co operator. Fot. com1_manu, Wikimedia Commons, CC BY-SA 2.0 DE.

Kupując z drugiej ręki, sprawdzało się numer seryjny. Egzemplarze z pierwszych partii, od HT624 do HT632, miały problem z kalibracją ekranu — rysik lądował obok tego, w co celowałeś. W instrukcji tego nie było, ale na XDA już tak :)

GPS w Hermesie: był w środku i nie działał

W Hermesie siedział układ GPS, który nie działał. HTC wyłączyło go w ROM-ie, a na dokładkę fizycznie, odłączając piny na płycie. Po forach krążył Hermes Tweaker, który odblokowywał pozycje w menu — i menu faktycznie się pojawiało. GPS dalej milczał, bo nie miał czym mówić. Wątki na XDA o hardware'owym modzie kończyły się zwykle tym samym wnioskiem: lutownica przy takich układach to najkrótsza droga do cegły. Chip leżał w moim telefonie, centymetr od palca, i był poza zasięgiem. Nie znam lepszej lekcji o tym, czym jest sprzęt, który jest twój tylko częściowo.

HTC TyTN II (Kaiser) i ekran, który się uchylał

Kaiser, czyli TyTN II, przyszedł we wrześniu 2007 i załatwiał sprawę bezczelnie prosto: GPS był i działał, z aGPS-em w komplecie. Qualcomm MSM7200 na 400 MHz, 128 MB RAM-u, 256 MB ROM-u, HSDPA 3,6 Mb/s, bateria 1300 mAh. Klawiatura wysuwała się w prawo, a ekran uchylał się nad nią pod kątem — od tego wzięła się amerykańska nazwa AT&T Tilt. U nas wariant KAIS130 miał w ofercie Plus GSM. Produkcję HTC zamknęło 3 września 2009.

HTC TyTN II z uchylonym ekranem i wysuniętą klawiaturą, na ekranie pytanie o czysty widok na niebo przy ustalaniu pozycji GPS
Kaiser ustala pozycję i prosi o czysty widok na niebo. W Hermesie tego ekranu nie było czym wyświetlić. Widać też zawias, od którego wzięła się nazwa Tilt. Fot. Kai Hendry, Wikimedia Commons, CC BY 2.0.

I jeden absurd, który do dziś mnie bawi. W MSM7200 siedziała grafika z rodziny ATI Imageon. Sterowników do niej nie dostarczono, więc DirectDraw i Direct3D chodziły w trybie programowym. Na XDA stoi wątek na kilkadziesiąt stron, w którym ludzie szukają SDK do układu, który mają w kieszeni i za który zapłacili. Ciągnął się latami i nic zbytnio z tego ciekawego nie wyszło niestety.

Jak się kuło ROM-y na Windows Mobile

Fabryczny ROM był zapchany operatorskim badziewiem, więc się go wymieniało. Najpierw HardSPL — bootloader od gościa o nicku POF, który ustawiał SuperCID i poziom zabezpieczeń na zero, przestawał sprawdzać podpis pliku NBH i z Model ID weryfikował dokładnie cztery bajty. Do tego Kaiser SIM/CID Unlocker od Olipro, wgrywający przy okazji załatane radio. Od tej chwili telefon łykał każdy ROM, jaki mu podałeś.

A ROM-y się kuło. Dosłownie tak to nazywaliśmy: kuchnia, gotowanie, przepis. Rozbierasz obraz na paczki, wyrzucasz to, czego nie chcesz, wsadzasz swój zestaw programów, podmieniasz splash screen na własny i pieczesz. Potem flashujesz i patrzysz w pasek postępu, wiedząc, że przerwana operacja zostawi cię z cegłą. Coś w stylu flashowania BIOS-u na ECS K7S5A w 2002 roku dzień przed Lan Party :)

Radio, czyli firmware modemu, leciało osobno i miało własną numerację. Metodologii nie było żadnej poza cudzym doświadczeniem: jedni chwalili wersję 1.64.06.04, inni zostawali przy fabrycznej. Wybierało się po opisach na forum — dokładnie tak, jak wcześniej po opisach w Magazynie Amiga, z tą różnicą, że forum odpowiadało tego samego dnia.

Emulator Amigi na Windows Mobile: PocketUAE i moduły

I teraz najważniejsze, czyli po co mi to wszystko było. W tym telefonie chodziła Amiga. Emulator nazywał się PocketUAE, wypuściło go Pocket Insanity, a plik, który wtedy krążył, nosił datę 22 lipca 2004 i etykietę bety, z której nigdy nie wyszedł. Emulował A500, wymagał Kickstartu, dźwięk mu kulał, tempo też. Miałem gołą sześćsetkę z tym samym MC68000, więc świetnie wiedziałem, ile ta maszyna powinna wyciągać — i PocketUAE nie wyciągał. Kompletnie mi to nie przeszkadzało. Workbench wstawał na telefonie. To wystarczyło. Dziś wybór emulatora Amigi wygląda zupełnie inaczej, ale wtedy w kieszeni alternatywy nie było.

Moduły to była druga sprawa. Odtwarzaczy kilka: pomod stał na bibliotece FMOD i łykał MOD-y, IT-ki, XM-y i S3M-y, MortPlayer robił to samo przez wtyczkę, TCPMP grał całą resztę tego, co miałeś na karcie. Wsadzałeś kartę z paczką modułów i wsiadałeś do autobusu z czterema kanałami w słuchawkach. Tymi samymi czterema kanałami, które składałem wcześniej w ProTrackerze. A w kwietniu 2008 Alexander Zolotov wypuścił SunVoxa — modularny tracker, który dostał wersję na Windows Mobile. Czyli nie tylko odsłuch. Komponować też się dało. Rysikiem, na 2,8 cala.

Android i CyanogenMod na HTC Kaiserze

Potem zrobiło się jeszcze dziwniej. Na XDA ruszyły porty Androida na Kaisera i prowadziły do niego dwie drogi. Pierwsza przez haret.exe — bootloader odpalany z poziomu Windows Mobile, startujący linuksowe jądro bez ruszania czegokolwiek w telefonie. Wyłączasz, włączasz i masz z powrotem swój WM. Druga to Android na NAND, czyli na stałe, w miejsce Windows Mobile: plik KAISIMG.nbh, narzędzie atools, do tego Python i HardSPL, bo bez niego ani rusz. Chodziły na tym buildy CyanogenModa 6 i 7.

Sprzęt zaprojektowany pod Windows Mobile dostawał system, który wyszedł rok po jego premierze, składany przez ludzi bez dostępu do dokumentacji. Kulało to solidnie, a wątki puchły od list rzeczy, które jeszcze nie działają. Nikt nie udawał, że jest inaczej. Nie był to stricte produkt, a raczej dowód, że się da. Hołd dla kombinowania — i właśnie dlatego siedziałem w tym po nocach.

Nie przypadkiem czułem się w tym jak w domu. To była ta sama szkoła, którą przeszedłem na Amidze: czytasz, próbujesz, psujesz, pytasz, poprawiasz. Magazyn Amiga i ACS-a czytałem od deski do deski, książki Pampucha też, a potem siadałem i sprawdzałem, czy to prawda. Na XDA działo się to samo, tyle że na żywo — wątek rósł z godziny na godzinę, ktoś wrzucał log, ktoś inny łatkę. Nawet stare nawyki znalazły ciąg dalszy: kto na Amidze mieszkał w Directory Opusie, ten na Windows Mobile wgrywał Total Commandera i przestawał kłócić się z fabrycznym menedżerem plików.

Do tego klawiatura. Fizyczna, pod kciuki, z wyczuwalnym skokiem. Używało się jej do wszystkiego, nie tylko do SMS-ów. Dzisiejszą klawiaturę ekranową obsługuje się szybciej, przyznaję bez bólu — tylko że tamta nie zabierała mi połowy tego, na co patrzę. Zresztą kieszonkowe klawiaturki miały wtedy dłuższą tradycję, niż się wydaje: Casio wsadziło taką na nadgarstek, zanim ktokolwiek powiedział „PDA”.

HTC TyTN II jako T-Mobile MDA Vario III trzymany w dłoni, wysunięta klawiatura QWERTY, na ekranie polski Windows Mobile z zegarem 15:25
MDA Vario III, czyli Kaiser w barwach T-Mobile, z polskim Windows Mobile i obudową, która przeżyła swoje. Cała klawiatura mieści się w poprzek dłoni. Fot. Beamish4, Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0.

I to jest właściwa różnica, a nie nostalgia za rysikiem. Windows Mobile był puszką Pandory z problemami rodem z klasycznego Windowsa: rejestr, w którym trzeba było grzebać, pamięć, która wyciekała, soft reset jako codzienny rytuał. Ale to były moje problemy i sam je rozwiązywałem, główkując jak nad AmigaDOS-em. Dziś noszę w kieszeni sprzęt szybszy niż wszystko, co wtedy stało u mnie na biurku, i nie umiem go otworzyć. Nie muszę zresztą — on nie ma problemów. Ma reele. I scrolluję je jak każdy, nie będę udawał, że nie.

Zabawne przy tym, że sprzęt z tamtej epoki wciąż da się wpuścić do dzisiejszej sieci — tylko trzeba mu ją najpierw przeżuć. Kiedyś umiejętność obowiązkowa, dziś rozrywka dla wąskiej grupy. Jestem w tej grupie.

EOF / 9 MIN READBOOTBLOCK:/wspominki/felieton-htc-hermes-tytn
<< Half-Life natywnie na AmigaOS 4.1…

Komentarze

Czytają wszyscy. Żeby dodać komentarz, zaloguj się — GitHub, Google albo e-mail.